Nicość i pustka.
Zmysł wzroku niecnie oszukiwany wypełniającym wszystko światłem,
które nie istnieje.
Promyki gilgoczące, kłamstwo-pożerające oczy.
Promyki szeptem blefujące nerwy.
Mózg rzutujący hologram pseudo-rzeczywistości.
Metafizyczne, nadrealistyczne abstrakcje, prawdziwsze od słów “myślę, więc jestem”.
Bo to nie my poruszamy neurony. Determinizm. Jesteśmy biernymi obserwatorami własnej tragedii, spisanej już za nas przed stworzeniem świata.
Jeszcze zanim Bóg zasnął i zaczął, w swym świadomym śnie, pisać scenariusz czarnej komedii, przez ignorantów zwanej życiem.
A gdy Wielki Architekt otworzy chociaż jedno ze swoich oczu, obudzi się, a świat przestanie istnieć.
Szukaj prawdy raczej wewnątrz siebie, bo na zewnątrz jest jedynie Iluzja.
Maya, Matrix uśpionych Bogów, dusz, które zapomniały, że są jedynie częściami całości. Kroplami z morza świadomości Absolutu.
Nibyświat, zlepek atomów, które są w znacznej części puste.
Puste głowy znacznej ilości istot.
Puste myśli, zażywające kąpiel w niekończonym strumieniu Nicości.
Wszystko jest kłamstwem.
Prawda też jest kłamstwem, bo rości sobie prawa do opisania Nieopisanego.
Wieczna fatamorgana egzystencji, postrzegana przez pryzmat czasu,
który nie istnieje.
Przeszłość to teraźniejszość i minusowym parametrze.
Przyszłość to teraźniejszość o plusowym parametrze.
Nie ma niczego poza TU i TERAZ.
A ludzie TU i TERAZ już nie potrafią odczuwać.
Bo liczy się dla nich tylko to, co było i będzie.
Zapętlone myśli biednych istnień zagubionych w czasoprzestrzeni.
Wszechświat tworzony z wierzeń, indywidualny wszechświat będący indywidualną Iluzją.
Dwóch ludzi kłócących się o to, czy pewna kobieta jest odrażająca, czy piękna.
Indywidualna Iluzja.
Jest odrażająca i piękna jednocześnie. Nie istnieje ona jako pojedyncze zjawisko. W każdym, indywidualnym świecie istnieje jej wypaczona kopia. Raz odrażająca, raz piękna.
Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest możliwe.
Och, zmysły mnie zwodzące na niebiesko-migdałowe manowce umysłu.
Jak wydostać się z klatki indywidualnej Iluzji?
Jak doświadczyć czegokolwiek prawdziwego?
Dotknąć istoty wszechrzeczy?
Co wtedy ujrzę? Pustkę i nicość?
Chaos?
Materię bez formy?
A może tylko swoje odbicie?
Ja, który nie istnieję, ego, które bytuje jedynie w wyobraźni.
Ty też nie istniejesz.
Jesteś czystym chaosem, nieokiełznaną, dziewiczą świadomością, która wybiera sobie pojęcia-foremki, z którymi się identyfikuje i
nieudolnie nazywa to “ja”.
By mieć złudne poczucie istnienia, które ogranicza.
Bo jeśli nazwiemy siebie jakkolwiek, to zdeterminuje to zamknięcie się w celi ograniczeń.
Ja jest prawicowcem, więc muszę zachowywać się jak prawicowiec.
Myśleć jak on i wypowiadać się jak on.
Prawicowiec to symbol. Wszystko jest jedynie symbolem.
Zero mięsa w piątek to symbol.
Sex po małżeństwie to także jedynie symbol.
Wszystko jest symbolem, który jest uznawany przez daną grupę ludzi.
Żyjemy w świecie sztucznych pojęć, będących symbolami symboli, które są Iluzją.
O. Coś się zaświeciło.
Komiksowa żarówka nad mą głową.
Ten wywód też jest symbolem.
Tylko czego…? Tylko czego…
Pustka i Nicość.
20
sty
12
To, że coś jest symbolem, nie znaczy, że nie jest prawdziwe, nie sądzisz? Bo jaka jest definicja prawdy?